Pytania ks. Jana Twardowskiego
Czy pamiętam,
ile razy ludzie nam pomogli, wsparli, dodali sił?
Czy potrafię przyjąć pomoc drugiego człowieka?
Czy potrafię okazać za tę pomoc wdzięczność?
Czy potrafię komuś pomóc, tak z czystego serca?
Ludzie tak często nam pomagają, wspierają, dodają sił, że o tym nie pamiętamy. Czasem nawet wydaje się nam, że to ich obowiązek wobec nas, skoro ich drogi przecinają się z naszymi. Pomagają nam przede wszystkim bliscy. Stale wyciągają do nas pomocną dłoń. We wszystkich trudnościach, troskach, kłopotach. Bez względu na wiek i życiowe mądrości. Trudno nawet wyobrazić sobie wspólne życie bez odbieranej i darowanej pomocy.
A inni spotykani na drogach? Też. Znajomi, przyjaciele, a czasem nawet zupełnie obcy ludzie. Prosimy o pomoc drugiego człowieka, oczekujemy jej, bo bez niej nie potrafimy żyć. Często jednak nie umiemy jej we właściwy sposób przyjąć. Może się wstydzimy, że nie potrafimy czegoś sami zrobić, że czegoś nie mamy, że czegoś potrzebujemy. Może jesteśmy zbyt pyszni, samolubni, by przyjąć pomoc. Może jesteśmy przyzwyczajeni do samodzielnego działania, samotnego pokonywania trudności. Może boimy się, że za otrzymaną pomoc musimy w jakiś szczególny sposób dziękować.
Aby właściwie przyjąć pomoc od innych, musimyrobić to z pokorą.Pokora to życie według słów religijnej piosenki: Zbyt dobrze wiem, kim jestem, liściem i pyłkiem na wietrze. Będąc pokornym, nie stawiamy ciągle siebie w centrum. Zauważamy też pozostałych ludzi. Jesteśmy otwarci na propozycje innych, szukamy wśród nich rady i pomocy, niekoniecznie materialnej. Nie jesteśmy przecież samowystarczalni, na każdym kroku potrzebujemy innych.
Czy my pomagamy innym? Mamy w sobie odruch pomocy. Rzucamy się z natychmiastową pomocą, gdy coś złego dzieje się naszym bliskim. Nie boimy się, że nie damy rady, że coś się nam stanie. Czasem tylko stajemy jak kamień i nie jesteśmy w stanie poruszyć nogami, chociaż serce rwie się do pomocy.
Inaczej jest już z przypadkowymi przechodniami. Tyle wokół nas wypadków, nagłych zachorowań, napadów. Pomagamy lub nie. Boimy się o swoje zdrowie i życie. Udajemy, że nie widzimy potrzebującego. Usprawiedliwiamy się przed sobą, że nie potrafimy pomóc. Zrzucamy pomoc na innych lub rzeczywiście biegniemy na ratunek na jednej nodze.
Ludziom, którzy nam pomagają, jesteśmy wdzięczni, chociaż nie zawsze umiemy tę wdzięczność wyrazić. Pamiętajmy o tych, którzy na każdym kroku nam pomagają, wspierają, dodają sił. Pomoc, podobnie jak dobro i wszystkie szlachetne uczucia działają w obie strony. Każdy gest, nawet najmniejszy, zmienia czyjś świat. Także nasz. Świadoma pomoc innym nadaje sens naszemu życiu, przynosi satysfakcję i radość. Przynosi dobro i spełnienie. Za każdym razem otrzymujemy też to, co dajemy innym. Dobro zawsze odbija się od innych i wraca. Czasem nawet w większej postaci.
Jeśli pragniesz żyć, nie zatrzymuj swego życia dla siebie
– ono musi głaskać inne brzegi i nawadniać inne ziemie.
Ciesz się szczęściem innych, a może trochę znajdzie się dla ciebie.
Żeby kogoś trzymać za rękę, trzeba najpierw swoją dłoń otworzyć.
autor: Lucyna Jarosz